13 lip 2012

CAPO VATICANO - lazurowy raj - the blue paradise

Capo Vaticano (Kalabria) - to niewielkie miasteczko, ktore kazdego roku przyciaga tysiace turystow odwiedzajacych Kalabrie. Powodem tak duzego zainteresowania jest krajobraz wybrzeza - jeden z piekniejszych w calym regionie. Turysci nie moga wrecz oderwac oczu od piekna lazurowej wody. Ja rowniez zakochalam sie w tym miejscu, no bo jak tu nie ulec takim widokom!

Capo Vaticano (Calabria) - This is small place, which each year attracts thousands of tourists who visit Calabria. The reason for such big interest is in the landscape of the coast - one of the most beautiful in the whole region. Tourists can admire the beautiful blue water. I also fell in love with this place!





BADOLATO - miasteczko zatopione wsrod wzgorz Kalabrii - an old town on a hill

Badolato (Kalabria) to niewielkie miasteczko w Kalabrii, polozne wsrod wzgorz porosnietych gajami oliwnymi. Jadac droga przy morzu z Soverato w kierunku Roccella Jonica w oddali widac wlasnie to miasteczko, ktore az zacheca, aby tam skrecic.

Badolato (Calabria) - it is a small town in Calabria, among rolling hills full of olive trees. Travelling along the sea from Soverato towards Roccella Jonica, on a hill you can see a small town, which encourages you to visit it.


Miasteczko samo w sobie, choc uroczo polozne jest w znacznej czesci opuszczone i zaniedbane. Piekne kamienice w typowym kalabryjskim stylu wymagaja niestety generalnego remontu na co oczywiscie i miasta i mieszkancow nie stac. Nie zniechecilo nas to jednak i postanowilismy pospacerowac waskimi uliczkami miasteczka podgladajac zycie jego mieszkancow.

Most of the town is abandoned and neglected, although it is very lovely. Beautiful houses in typical Calabrian style, also if - unfortunately - they require a major overhaul which residents can not afford. This did not discourage us, however, and we decided to walk down the narrow streets of the town looking over the life of its inhabitants.


Podazajac w dol kretymi uliczkami doszlismy do uroczego kosciolka poloznego na peryferiach miasteczka. Stad rozciaga sie cudowny widok oliwnych gajow i oddalonego zaledwie o kilka kilometrow Morza Jonskiego.

Following the winding streets we came down to a little church on the outskirts of the town. Hence stretches spectacular views of olive groves and distant only a few kilometers from the Ionian Sea.



19 lut 2012

Wiosennie troche - A little bit of Spring

Ostarni post byl bardzo zimowy...Przyznac musze, z tego sniegu niewiele nam juz zostalo (przynajmniej u nas w Turynie, bo inne regiony Wloch wciaz jeszcze maja bialego puchu pod dostatkiem).
W te zimowe dni postanowilam "ocieplic" troche siebie i Was:-) Przegladal ostatnio zdjecia, ktore zrobilam 4 lata temu (marzec-poczatek kwietnia) w Bolonii...Jaka roznica:-) A wiec, zeby dodac troche ciepleka na tego bloga, zamieszczam zdjecia "bolonskiej wiosny" sprzed 4 lat:)

We are in winter ... I have to admit that we had not so much snow (at least in Turin, because in other regions of Italy they still have an abundance of snow).
In these winter days, I decided to show you some photos
I took four years ago (March and April) in Bologna ... What's the difference :-)










A tak bylo dokladnie 4 lata w lutym temu w 5 Terre:-)

And this was exactly four years ago in February, at Cinque Terre :-)



Mam nadzieje, ze choc troszke Was rozgrzalam w oczekiwaniu na prawdziwa wiosne :-)

I hope you liked these pictures waiting for the real Spring :-)

2 lut 2012

Zima w Turynie - Winter in Turin

Oj dawno mnie tu nie bylo, dawno...Wloski system pracy oznacza, ze jest sie poza domem caly dzien od poniedzialku do piatku (a zwlaszcza w moim przypadku, gdyz pracuje pod Turynem i na dojazdy trace okolo 1,5 w jedna strone...). No ale dosyc tlumaczenia sie!:)

Dzis mam "wolny dzien" z przymusu. Z rana czekalam na przystanku 1,5h na autobus, dojezdzajacy do miasta w ktorym pracuje i nici...Okazalo sie, ze z powodu zimy, opadow sniegu, szklanki na drodze i oglnie fatalnych warunkow autobusy tej linii zostaly tymczasowo wstrzymane. No ladnie! Okazalo sie, ze odwolali tez pociag...Nie pozostalo mi nic innego jak zadzwonic do biura i wziasc dzien urlopu...

Juz wczoraj wieczorem wracalm do domu 3,5h!!! Najpierw na przystanku 45 minut, a jak juz autobus przyjechal, to sie okazalo, ze dowiezie nas tylko do Turynu, a pozniej trzeba sobie jakos radzic...

Nie rozumiem jednej rzeczy-jak to jest, ze np. w Skandynawii, czy w Polsce jak spadnie troche sniegu wszystko dziala w miare sprawnie. Oczywiscie sa spoznienia, wszyscy jezdza wolniej, ale nikt nie odwoluje jednej z wazniejszych linii autobusowych w prawie milionowym miescie!!! Dzis u nas "tylko" -3C, a panika jakby conajmniej -25C bylo...Ja rozumiem, ze to Italia, ale z drugiej strony Turyn to "miasto alpejskie", wiec i snieg w styczniu czy w lutym nie jest przeciez czyms wyjatkowym...Z drugiej strony to fajnie byc dzieckiem we Wloszech - temperatura spadnie troche ponizej 0, napada troche sniegu i szkoly juz sa pozamykane:) W Polsce pamietam, ze tylko jeden raz z powodu mrozow odwolali nam lekcje, ale temperatura wynosila w ten dzien -25C. A moze to ja jestem za bardzo "polska" w podejciu do tych "wloskich" zim? :-)

Zamieszczam kilka zdjec naszej "turynskiej" zimy i pozdrawiam wszystkich, ktorzy tu jeszcze od czasu do czasu zagladaja...:-)

Oh, I had not free time lately... Italian work system is that a person can be away from home all day long from Monday to Friday. :)

Today I have a "free day". In the morning I waited the bus for 1.5 hours... It happened because of the winter: snowfall, ice on the road and the bus line have been temporarily suspended. Not nice! Also trains stopped ... It was not possible for me to arrive in the office and so I got the day off ...

I do not understand one thin: how is it that in Scandinavia and Poland when drop some snow everything works normally. With efficiently. Obviously there are delays, but any bus lines in the city is stopped! I understand we are in Italy, but on the other hand Turin is an "alpine city", and there is snow normally in January or in February, so it is surely something not so special. On the other hand it's good to be a child in Italy: the temperature has dropped a little below 0, attacked some snow and schools are already closed :) in Poland, I remember that when school are closed is because the temperature is -25C. Or maybe I'm too much "Poland" for an "Italian" winter :-)

I put some pictures of our "Thuringian" winter. Look them ... :-)









13 wrz 2011

VIA DELL'AMORE - czyli Droga Milosci - that is the way of love

Via dell'Amore (Droga Milosci) - to niespelna kilometrowy szlak pomiedzy Riomaggiore a Manarola, dwiema miejscowosciami tzw. Cinque Terre. O Cinque Terre wspominalam juz kiedys, ale jak tu nie powrocic do tak pieknego miejsca, wpisanego rowniez na liste Unesco...

Via d'Amore jest jedna z najpiekniejszych "drog zakochanych" i kazdego dnia przemierza ja wiele osob, a nowozency z pobliskich miejscowosci (i nie tylko) wybieraja za miejsce swoich slubnych fotografii. I chyba nie ma sie czemu dziwic...

Via dell'Amore (The Way of Love) - it is less than a mile trail between Riomaggiore and Manarola, two little village in Cinque Terre. I already mentioned about Cinque Terre, but how can you not return to such a beautiful place, also inscribed on the list of UNESCO ...

Via d'Amore is one of the most important and nice "love path" and every day a lot of tourists come here. Many people choose this place for their wedding photographs too. I think there is no wonder ...